środa, 5 lutego 2020

Obey

   - Witam wszystkich bardzo serdecznie, dziś poćwiczymy techniki manipulacji, o których pewnie słyszeliście w klubach, gdy ktoś próbował Wam wcisnąć kit, że studiuje psychologię... NLP moi drodzy. Z definicji brzmi jak coś, co jest pozytywne dla obu stron, pozwala się pozbyć lęków, rozwinąć kreatywność, odzyskać kontrolę nad emocjami... Jak sądzicie, jak jest to wykorzystywane?
   - Do manipulowania ludźmi na swoją korzyść?
   - Dokładnie. Za pomocą Kotwiczenia i Switch Pattern możecie przekonać kogoś, że to co w danym momencie robicie wcale nie jest przykre lub złe. To nie gwałt, to ostrzejszy seks, na który widać, że miałaś lub miałeś ochotę. To nie kradzież, to prezent, szalony prezent, patrz jak się świetnie bawimy. To nie zdradzanie poufnych informacji, to ploteczki, próba zaimponowania Wam. To wszystko jest tak proste do zrealizowania na osobach, które nie mają doświadczenia w...
   Kichnęłam.
   Mam uczulenie na jego głupie zajęcia. Nie każdy potrzebuje od razu wielkich technik manipulacji by zdobyć to o czym on mówi.
   - Czy Ja Ci w czymś przeszkadzam Tess? - powiedział z udawaną uprzejmością.
   - Ależ nie Panie Hades, wszystko w porządku, to zwykłe uczulenie, nic poważnego.
   - Mogłabyś następnym razem kichnąć w chusteczkę lub rękaw? Przerywasz innym interesujące wykłady.
   - Oczywiście- co za chuj- Na pewno tak zrobię- pierdol się sam se kichaj w chusteczkę, ja wole rozsiewać moje zarazki dookoła, może nawet otrzymam błogosławieństwo zarażenia kogoś jakimś syfem.
   Hades kontynuował wykład. Aż mi się przykro robiło jak patrzyłam na te zafascynowane owieczki wpatrujące się w niego jak w jakieś medium, które właśnie przedstawia im wiedzę bez której, o mój jeżu, jakimś cudem dotrwali do tak sędziwego wieku jak 25-30 lat! No niewiarygodne.
   Słuchałam jak co chwile wymawia słowa klucze, jak sprzedaje swoje pierdolenie niczym telewizor plazmowy bez pilota jakiemuś wieśniakowi, który uważa, że w sumie faktycznie, po co mu pilot, będzie wstawał i zmieniał programy ręcznie... Minęły już dwie godziny, dziś nawet byli ochotnicy do ćwiczeń na scenie, jakieś laseczki uwodziły facetów, faceci nakłaniali laseczki do mówienia wszystkiego o sobie, łącznie z pinem do karty i peselem. Hades tak owinął sobie dookoła palca jakiegoś typka, że ten całkiem poważnie uznał sam siebie za złego człowieka i z płaczem przepraszał swoją matkę, którą chyba zabił...
   Było mi już niedobrze. Dwie godziny to za dużo. Wyszłam z sali starając się jak najciszej zamknąć za sobą drzwi. Dalej unikałam tłumów, bowiem perspektywa walczenia z każdym po kolei mnie nudziła, dobijała i zasmucała. Po co to wszystko, skoro nawet jak mi włosy z głowy powyrywają to następnego dnia będę je miała z powrotem na głowie, piękne, długie i lśniące... Wyjęłam papierosa i zaciągnęłam się dymem. Smakował jak gówno, bo na dobre szlugi trzeba było mieć hajs, którego obecnie mi brakowało. Kupiłam sobie piękne rzeczy na wyprzedaży. mamy tu taki mały sklepik ze sprzętem dla trybików. My wszyscy cykający wesoło dla machiny Hadesa dostajemy raz na jakiś czas punkty, które można wymienić na pieniądze albo na przepustki. Oczywiście przepustka nie wypuszczała Cię z tego piekiełka, hoho, co to-to nie. Pozwalała się zwalniać z zajęć. Ja niestety z racji zbliżającej się walki musiałam zaopatrzyć się w swoje własne zabawki, bo widziałam jak każdą broń, poza tą którą wybrał Hades, niszczą w jakiś zmyślny niewidoczny na pierwszy rzut oka sposób.
   Czy już wspominałam ze skurwiel gra nieczysto? wyobraźcie sobie jak wielkie bogactwo moich plusików zwalnia mnie ze wszystkich zajęć z Hadesem... Bożu jakie to by było cudowne. Ale nieee, musiałam kupić masę żyletek, sznur, szczoteczki, kilka ciekawych rzeczy do robienia mini bomb domowego wypieku i w opór farbek do ciała. Zdajecie sobie sprawę jak ciężko byłoby uzasadnić moje potrzeby cieciowi w sklepiku? Całe szczęście Joe jest ślepy i głuchy na jedno ucho. Robienie go w chuja to nie tylko nasz przywilej, ale bardzo zabawny obowiązek. Używałam dyktafonu na który nagrywałam rozmowy różnych trybików i zrobiłam z tego piękne dialogi do sklepiku. Było czadowo. Ale wracając do mojej przerwanej myśli- Hades postanowił oszukiwać ile wlezie, choć w rzeczywistości faktycznie był bardziej doświadczony ode mnie i mógł, podkreślam, mógłby wygrać walkę, gdybym popełniła jakiś błąd.
   Ale Pan i władca tego kurwidołka bardzo chciał wygrać spektakularnie, najlepiej szybko by się nie spocić i tak bym to zapamiętała. Nawalił do tego lasu tyle pułapek, podkopów i wszystkiego badziewia, że musiałam zacząć je zaznaczać na mapie, bo nie byłam już w stanie wszystkiego spamiętać.
   - Palisz?
   Co za kretyńskie pytanie, na chuj ktoś... eh... odwróciłam się i zobaczyłam kogoś, kogo nie spodziewałam się zobaczyć już nigdy.
   Przede mną stał mój kolega z gimnazjum. Dobrze zbudowany, mojego wzrostu, blondyn z czarnymi jak węgielki oczami. Najwyraźniej ciężko przeżywał dojrzewanie, skoro postanowił wstrzyknąć sobie tusz w białka... Ledwo go poznałam. Na szyi miał wydziaranego czarnego kozła, z pyska leciała mu bordowa krew która zmieniała się na wysokości obojczyków w płonących ludzi... Wow, naprawdę musiał go bić tata... Albo chociaż molestował go wujek. Ten kozioł to i tak nic w porównaniu z mikro pajączkami "wychodzącymi" z jego oczu i znikającymi w uszach...
    - Tom?- spytałam z wyczuwalnym zażenowaniem.
    - Hej Tess, co tak stoisz jakbyś ducha zobaczyła- przekrzywił głowę i uśmiechnął się złowieszczo szczerząc niediamentowane zęby- poczęstujesz mnie czy nie?
    - Co Ty tu robisz? - Byłam w szoku. Pamiętam jak Tom śpiewał w chórkach kościelnych, malował piękne obrazy, recytował wiersze i zgarniał najlepsze oceny w szkole. Wszyscy go uwielbiali, a teraz?
   - Cóż, mógłbym Cię spytać o to samo, ale drogą dedukcji wnioskuje, że zrobiłaś coś imponującego i Ci goście- zatoczył dłońmi (oczywiście kurwa wytatuowanymi) wielki krąg wskazując dosłownie we wszystkich kierunkach- postanowili Cię zwerbować. Mylę się?
    - Nie, ale Ty.. Tom, zawsze byłeś mega spoko dzieciakiem. Co się stało?
    - Naprawdę chcesz wiedzieć? - Przysunął się tak blisko, że poczułam jego oddech na policzku- Co mam w głowie, co zrobiłem, że znalazłem się wśród tych wszystkich zer, cieszących się, że jakaś pojebana organizacja wykorzystuje ich jak marionetki?
    Wyją sobie sam papierosa z mojej paczki i odpalił od tego, którego miałam u ustach. Do połowy wypalony kiep upadł na ziemię, gdy wzdrygnęłam się spłoszona tą bliskością. Nikt tak dawno mnie nie zaskoczył.
   - To jak Tess, zainteresowana?- nie podobała mi się jego arogancja. Coś było nie tak - Jak spytasz to Ci powiem.
   Zaśmiał się głośno i potargał moje włosy jakbym była małym dzieckiem.
   Nie lubię gdy ktoś mnie tak traktuje.
   Bardzo.
   - Wal się Tom. I nie zbliżaj się tak bardzo. Nienawidzę czuć zapachu kompleksów o poranku...
   - Uuu widzę ktoś tu jest wyszczekany, zupełnie jakbyś z porannej kawki przestawiła się na cerberosa dożylnie. - Zawył jak wilk i zaśmiał się patrząc na mnie z rozbawieniem- Skąd ta zdziwiona buzia, nie powiedzieli Ci kto jest wynalazcą? Młody geniusz na stażu u psychopaty zwanego Zeusem! - Podniósł ręce w geście udawanego triumfu- Czyli ja! Zmień minę, ta już jest żałosna. Przysłał mnie tu nasz otyły pan bym osobiście zapytał czy już się namyśliłaś.
    O skurwesyn... Dużo informacji naraz.
    - Przekaż pączkożercy, że dostałam tydzień na namysł. Jutro mam walkę z Hadesem i  zdecyduje dopiero po niej.
    - Spoko. Mi to wisi, ale wiedz że Ci kibicuje. Nie przepadam za Hadesem. Sadzi się jakby był najpotężniejszy. A wszyscy dobrze wiedzą że to ja, czyli wynalazca, jestem pierwszym prawdziwym wojownikiem na cerberosie. W zasadzie już chyba tylko to płynie w moich żyłach.
    Wyobraziłam sobie debilną scenkę jak leży na plaży, popija cerberosa z oszronionej szklaneczki z palemką i Zwiększa przepływ w podłączonej kroplówce z kolejną dawką diabelskiego dopalacza. Heh.
   - Dobra słuchaj nie chce być nie miła, ale muszę spadać zpowrotem na swoje ulubiooone zajęcia...
   - Tess. Posłuchaj, na Twoim miejscu uważałbym na tą walkę. Nie wiem czy wiesz ale las...
   - Jest naszpikowany pułapkami, wszystkie bronie uszkodzone, a Hades to kurwa. Dzięki za troskę, ale ja to wszystko wiem. Niemniej doceniam gest.
    - Spoko. Fajna teraz jesteś. O wiele lepsza od zbitego dzieciaka parki pijaków. Byłaś jak smutny, brudny kundel i nie miałaś zbyt wielkich szans na sukces w życiu, a tu proszę, jednak może coś z Ciebie będzie. Ci co jadą na cerberosie nie zasuwają jak reszta osłów na jakieś debilne misje. Ale o tym przekonasz się jak zdecydujesz się na krok dalej.
   - Dzięki za informacje. - W zasadzie wzbudził moje zaufanie. Był przerażający, wyglądał jak zombie, ale był znajomym elementem. I widzę że chce mi pomóc. Sojusznicy są jednak na wagę złota- słuchaj, sorki za wcześniej, ale wiesz... w zasadzie wszyscy od kilku dni usiłują mnie wsmarować w chodnik więc zrobiłam się nerwowa.
    - Tess, Ty zawsze byłaś nerwowa i nieufna. Jeszcze do ciebie wpadnę. Leć na zajęcia i poprzeszkadzaj mu jeszcze trochę, uwielbiam patrzeć na kamerach jak wyprowadzasz go z równowagi.
   Uśmiechnęliśmy się do siebie lekko. On niczym postać z horroru, ja jak kretynka, wszystko po staremu.

                                                                    *******

   Wieczorem po zajęciach siedziałam w swoim pokoju i patrzyłam w kalendarz. Jutro wieczorem wszystko się wyjaśni. Czy dam rade i pokonam Hadesa?
   Cholera wie. Na pewno zrobię co w mojej mocy. Ułożyłam sobie wszystko pod ścianą. Cała ręcznie robiona broń chujowego rażenia wyglądała żałośnie. Pięć mini bomb, kilka szczoteczek naszpikowanych żyletkami, lina i farbki, którymi postaram się zakamuflować najlepiej jak potrafię. Kuło mnie w dołku. Zależało mi na tym by być kimś więcej niż dziewczynką na mordercze posyłki. Chciałam wejść wyżej i albo rozwalić tą chorą organizację od środka i żyć jak pani swojego losu, albo... Ostatnio myślałam nad tym co mi powiedział Tom. Nie będę zwykłym pracownikiem, może da mi to wolność? Może moje umiejętności pozwolą mi na bycie Kimś?
    Zakopałam się pod kołdrą i zamknęłam oczy rozkoszując się spokojem, który mnie otaczał. Wyciszona cela pozwalała mi na naprawdę jakościowe odprężenie. Zwinęłam się w kłębek i odpłynęłam w krainę Morfeusza.
   Śniłam o poprzednim życiu nim moi rodzice zostawili mnie na tym łez padole. Szłam przez szkołę ubrana w swój standardowo wyświechtany mundurek. Dookoła mnie śmiały się dzieci bez twarzy, wskazywały na mnie palcami i uśmiechały się ustami pozbawionymi zębów. Jak w transie weszłam do swojej klasy, w której spędziłam najżałośniejsze lata swojego życia. W pierwszej ławce siedział Tom. Ten stary spokojny i miły Tom sprzed lat, nie ta straszna imitacja, którą dziś spotkałam. Uśmiechnął się do mnie serdecznie i przywitał się jakbyśmy byli przyjaciółmi. Z tego co zapamiętałam, w prawdziwym życiu bałam się do niego podejść. Był zbyt popularny i bałam się, że będzie dla mnie taki jak wszyscy.
   Niedobry.
   Ale w tym śnie byliśmy przyjaciółmi. Świetnie się bawiliśmy jako dzieci. Zasmakowałam idealnego dnia w szkole- więc to tak czują się popularne dzieciaki.
   Graliśmy razem w klasy, biegaliśmy po boisku i robiliśmy bazę z książek w bibliotece...
 
    Coś mnie obudziło.

   W mojej celi paliła się lampka. Nie otwierałam oczu, nasłuchiwałam i starałam się dociec co mnie tak zaniepokoiło. Światło przebijające się przez moje powieki nagle zgasło. Usłyszałam krzątanie się bardzo blisko mojej głowy. Szelest ubrań. Ktoś usiadł na drugiej połowie mojego łóżka. Czekałam w napięciu. Starałam się oddychać spokojnie, tak jakbym dalej spała.
   Osoba która postanowiła mi poprzeszkadzać położyła się obok. To był mężczyzna, na sto procent czułam cytrusowe perfumy nieśmiało przebijające się przez zapach papierosów. Szczyt bezczelności nastąpił w momencie, gdy poczułam jak wślizguje się pod moją kołdrę i dotyka swoimi zimnymi plecami moich. Syknęłam zaskoczona nagłym ukłuciem chłodu, który przeszył całe moje ciało.
    Odwróciłam się nagle i zetknęłam się nosem z prześladowcą. Było ciemno jak w dupie, nie wiedziałam kto to, ale szczerze nie przypominam sobie bym kogokolwiek tu zapraszała- Już miałam uderzyć intruza kolanem i ugryźć go w ten zimny kinol gdy zablokował obydwa moje ciosy (zimnymi jak cholera) dłońmi.
     - Nie radziłbym tego robić.
     Znajomy głos ze snu.
     - Tom nie wiem jak Ci powiedzieć wypierdalaj w taki sposób byś...
     Zasłonił mi usta dłonią i syknął cicho.
    - Tess nie drzyj się jest cisza nocna. Nie mam celi, bo tu nie mieszkam i Hades dowiedział się, że jestem na terenie obiektu... muszę się u Ciebie przekitrać do rana. Jest mi cholernie zimno, bo postanowiłem być dobrym kolegą i Chciałem Ci pomóc. Gwarantuje, że Hades nie jest teraz w humorku, bo musi ganiać z dwudziestu więźniów z izolatek. A tam jest tak cholernie... no wiesz, chłodno.
    - Wypuściłeś wszystkich tych co mu podpadli?
    - No ba, teraz lata w piżamce po obiekcie i ich wyłapuje.
    - Fajnie, nie chce być niewdzięczna, ale won z mojego wyrka. Będzie niewyspany, zdenerwowany, to naprawdę... mega pomocne, ale mój niezerwany kwiatek śpi sam.
    - Bez przesady nic Ci przecież nie zrobię.
    - Po prostu wypierdalaj na podłogę, albo Cię tam zepchnę siłą.
    - Zawsze jesteś taka rozkoszna? Obiecuje że chce tylko spać i nie będę Cię dotykał.
    Prychnęłam z rozbawieniem. Nie dość, że trzymał mnie tak bym nie mogła go zaatakować to jeszcze przylegał do mnie jak plaster do strupa. Gdzie moja święta prywatność! Intymność!
    - Słuchaj, muszę się przespać, bo bez snu zaczynamy wymiękać. Na cerberosie musisz pilnować trybu życia inaczej zaczynasz tracić panowanie nad sobą. Więc możesz mnie kopać, gryźć i wyrywać włosy z głowy ale i tak będę tu spał.
    Puścił mnie i odwrócił się plecami, mamrocząc dobranoc pod nosem.
    No to chyba czeka mnie pierwsza w życiu noc gdy ktoś obok mnie śpi. Tom był mojego wzrostu, ale przez ogrom masy mięśniowej nie byłabym w stanie go podnieść z taką łatwością jak Hadesa. Zimny kloc bezczelnie zaczął pochrapywać- ma chłopak tempo zasypiania...