sobota, 13 sierpnia 2016

Fight

   Pobudka. Mamy godzinę piątą rano. Czas wstawać, no już, wstawaj leniu.
   Dlaczego jakiś niewyżyty debil ustawił wszystkie budziki na tą godzinę. Pięćdziesiąt osiem różnych telefonów właśnie wypluwa z siebie jakieś badziewne systemowe dzwonki, nieliczni posiadają jeden utwór, którego słuchają do znudzenia- więc czemu by nie ustawić go na budzik?
   Właściwie spytasz "Czemu do cholery tak wcześnie?!" Analizujesz "Kiedy ja ostatnio wstałam/wstałem o tej godzinie?!" A ja odpowiadam. Czas biegać.
    Każdy trybik zakłada właśnie spodenki, koszulkę, obwisłą bluzę- porozciąganą na rękawach- zawiązuje buty i bez mycia zębów wychodzi ze swojej celi.
    Trybik, ah, to taki żart, każdy z nas jest częścią tej wielkiej maszyny- jesteśmy więc małymi trybikami Hadesa.
    Ja, jak zresztą pewnie wiecie, nazywam się Tess i jestem tu nowa. Budzę się tak codziennie od dwóch tygodni. Śnię już o tym cholernym budziku, mam pieprzone sny o wstawaniu, o bieganiu na tej gównianej bieżni, w kółko i wciąż aż do wyrzygu- Dwadzieścia okrążeń, na czterystu-metrowej bieżni, osiem kilometrów w pełnym słońcu. Po jakimś czasie zastanawiasz się czy skóra może się stopić, a mięśnie zamienić w gąbkę lub ektoplazmę... Później nie jest lepiej. Wszystkie trybiki idą na śniadanie.
    Tragedia, powód do płaczu.
    Czemu?!
    Bo w tej cudownej placówce zwanej Piekłem jest dwadzieścia krzesełek na stołówce. A trybików włącznie ze mną jest pięćdziesiąt osiem. Prosta matematyka- nie mam gdzie siedzieć. Pałaszuje owsiankę i jogurt z owocami w zastraszającym tempie. Nie chce przecież stać zbyt długo z tą tacą, boję się, że ją upuszczę. A za to jest kara, widziałam jak jeden z nowych chłopaków coś upuścił, starsi od razu złamali mu nos i kazali wszystko zlizywać z podłogi. Krew, która kapała z rozbitego kinola też musiał zlizywać, wyobraźcie sobie ze na bieżąco brudził i zmywał podłogę. Przez pół godziny.
    Po śniadaniu mam czas na odpoczynek, całe dziesięć minut nim rozpoczną się lekcje. Zdążę umyć zęby, przebrać się, rzucić na łóżko i od razu wstać, bo następny dzwonek znów woła mnie w inne miejsce. Nowych uczą wszystkiego, posługiwania się bronią, prowadzenia każdego rodzaju samochodów, fizyki, podstaw wszystkiego co może się nam przydać. Za rok wybiorę swoją specjalizację i zostanie mi przydzielona osoba do pomocy. Kierowcy dostają strzelca, strzelcy włamywacza, włamywacze pirotechnika i tak dalej i na odwrót i czego dusza zapragnie.
    Najbardziej lubiłam lekcje terenowe. Uczyliśmy się tam posługiwania bronią białą, samoobrony, przetrwania, robienia broni z niczego i wielu innych ciekawych rzeczy.
     Dziś niestety czekała mnie dłuuuga pogadanka z Hadesem. Na jaki temat? Oczywiście na temat rozmów, manipulacji, umiejętności uzyskiwania informacji, ogólnie o robieniu sieczki z mózgów.
    Nienawidziłam każdej minuty z tych wykładów. Każde słowo Hadesa było dla mnie jak kubeł zimnej wody wylany na głowę w upalny dzień- uświadamiał nas, jakimi debilami byliśmy nim go poznamy i jak wspaniali będziemy, gdy się do niego upodobnimy. Gówno prawda, czy tylko ja tego typa nie trawię?
    Wszyscy siedzieli na tyłkach wlepiając w niego rozmarzone ślepia, niemal ciekła im ślina po brodzie, niektórym naprawdę niewiele brakowało. A ja, jak niewzruszony posąg, ostoja spokoju i opanowania- stałam oparta o ścianę i żułam gumę, ostentacyjnie starzejąc balonami. Hades- nieporuszony- udawał, że mnie tam nie ma, że jestem ścianą, która od czasu do czasu z niewyjaśnionych przyczyn pyka i przeszkadza, choć nie na tyle by ja wyburzyć. Na razie. Czekałam aż wybuchnie, aż ta otoczka perfekcyjnego przywódcy zniknie i pojawi się prawdziwy On- Nieokrzesany gbur, który pierwszego dnia nie dał mi dojść do słowa, zupełnie jak Susan, otyła debilka zza bankowego okienka. Irytowali mnie na tym samym poziomie.
    Po trzygodzinnej lekcji zostaliśmy wypuszczeni, przerwa na szluga.
    Dziś postanowiłam do kogoś zagadać.
    Drogi pamiętniczku, to już czternasty dzień mojej męki, chyba zaczynam...
    - Czy Ty jesteś poważna do cholery jasnej?
    Hades. Wszędzie rozpoznam głos tej niedociucianej wypindrzonej szumowiny, której, przysięgam na Boga, wetknę parasol w dupę i wtedy przekonamy się jak pięknie śpiewa.....
    - Jak najbardziej.
    - Wkurzasz wszystkich. Na moich lekcjach w szczególności, czyżby nudziła cię Manipulacja Panno Tess? Nadajesz się tylko do strzelania, rzucania nożami i żarcia robali?
    - Na razie z czystym sumieniem przyznam, że nie nadaje się do niczego, przypominam, moje szkolenie trwa zaledwie...
    - Oh, proszę Cię, skończ z tymi kłamstwami. Widziałem Twoje wyniki.
    - W sensie te śmieszne plusiki, które wstawiacie nam do dzienniczków, jakbyśmy byli w podstawówce?
    - Dokładnie. A teraz pozwól, że Ci coś pokażę. Mam nadzieję iż przekona Cię to do większego skupienia na moich zajęciach.
    Nie wiem co knuł, ale odmówić nie mogłam. Patrzyło na mnie pewnie z tuzin kamer, każdy dookoła mnie był potencjalnym wrogiem, psem na smyczy tego szaleńca. Ruszyłam więc za nim- ku nieznanemu, nie, to zbyt dramatyczne, ruszyłam za nim ku przygodzie. Uwielbiam pozytywne akcenty. Szczególnie, gdy moje życie zaczyna się komplikować.
    Ale o czym my to... A! I szliśmy przez ośrodek jak te małe gąski, zmierzając do podziemi. Hades otworzył drzwi do piwnicy jednym z licznych kluczy i gestem ręki zaprosił mnie do środka. Pomieszczenie było dobrze oświetlone przez nowoczesne lampy- nigdzie nie wisiała nawet najmniejsza pajęczyna. Miejsce bardziej sterylne od sali operacyjnej. W powietrzu unosił się lekki zapach cytryny i chloru. A przede mną roztaczał się iście przerażający widok. Schody, pełno schodów ciągnących się w dół, dół, dół....
    - Nie macie tu windy?
    - To tylko 40 schodków, na cholerę nam tu winda?
    - Jestem zmęczona, nie możesz mi tego pokazać później?
    - Złaź, nie marudź, bardziej wypoczęta nie będziesz...
    Schodzenie nie było złe, myśl o powrocie napawała mnie jednak czystą grozą. Wejście na czterdzieści schodków po treningu nie jest czymś łatwym, a musiałam oszczędzać siły, bo za dwie godziny rozpoczynały się zajęcia z samoobrony, na których nikt nie będzie się nade mną rozczulał, bo Hades ciągał mnie po schodach w tą i spowrotem... E-e...
     Zeszliśmy na dół, do pomieszczenia które nie było już tak dobrze oświetlone. Długi korytarz ciągną się w nieskończoność, po jego bokach, co dziesięć metrów pojawiały się drzwi ze stali.
    - Co tu trzymacie? Zwierzątka?
    - Można by tak to ująć, w tych celach znajdują się osoby które złamały nasze prawa, które podniosły na mnie rękę, albo... po prostu mnie wkurwiali. Jak Ty. - spojrzał na mnie z góry i uśmiechnął się ponuro- Wiesz po ile tu siedzą w ciemnościach? Niektórych zamyka się tylko na jeden dzień, by ich utemperować i pokazać, że możemy z nimi zrobić wszystko, inni trafiają tu na tydzień, a wyjątkowo oporne egzemplarze... Na rok. Spędziłaś kiedyś rok, zamknięta w zimnej, nieoświetlonej celi? Nie ma tam zupełnie nic, nie ma łóżek, półek, tylko czyste ściany w kolorze czarnym, przez które masz wrażenie że siedzisz w próżni. Cele są wyciszane, więc słyszysz każde uderzenie swojego serca. Dostajesz jeden posiłek dziennie- miskę zupy i chleb. Dociera do Ciebie to co mówię?
    - Grozisz mi, że tu skończę, tak?
    - Owszem. Nie chciałbym jednak tego robić, jesteś wysportowana, sprawna i wyjątkowo bystra, o ile nie uaktywnia się ten Twój... Tryb berserka? Wiem, że czasami tracisz nad sobą panowanie, w tym dniu, gdy zaatakowałaś bank coś się w Tobie popsuło, możemy to naprawić, chcesz?
    - Lubię mój brak opanowania, jest przydatny w momentach zagrożenia... Nie chce niczego naprawiać, rozumiesz? I radzę mi nie grozić. Pamiętaj, że dopóki niewolnik jest bezbronny, to słucha swojego pana. Jednak daj niewolnikowi chociażby kij... - dźgnęłam go palcem w klatkę - Bam! I pan wącha kwiatki od spodu.
    Mierzyliśmy się wzrokiem przez krótką chwilę, dopóki Hades nie pchną mnie na ścianę. Uderzyłam głową w cegły i potknęłam się o własne nogi. Krzyknęłam z bólu i zaskoczenia, czułam pulsujący ból w skroni, z której lała się krew.
    Naprawdę się zdenerwowałam.
    Spojrzałam do góry i zauważyłam, że Hades bierze zamach nogą- kopnął mnie w żebra i zamierzał powtarzać tą czynność dopóki się nie poddam i nie przeproszę za swoje słowa. Nie miałam jednak zamiaru tak sobie leżeć i pozwalać na maltretowanie.
    Za piętnaście minut mam następne zajęcia- jak się spóźnię to dostane minus. MINUS. A ja NIGDY nie dostałam minusa!
    Przeturlałam się na bok i wzięłam zamach nogą, podcinając swojego przeciwnika, Hades runął jak kłoda, nieprzygotowany na mój kontratak. Podniosłam się jednym susem i doskoczyłam do niego z rządzą mordu wymalowaną na twarzy.
    - Złaź ze mnie bo pożałujesz!- wrzeszczał jak mała dziewczynka - Złaź głupia kurwo,słyszysz?!
    Miałam go jednak gdzieś. wykręciłam jego ręce za plecy i ustawiłam je tak- by z łatwością wybić mu oba barki za jednym zamachem.
    - Przeproś - warknęłam - Przeproś albo wyłamie te Twoje chude łapki z zawiasów, rozumiesz?!
    - Wal się! - powiedział i zaczął się mocnej szarpać.
    Dostałam piętą w plecy i straciłam równowagę. Upadłam na ziemię, szorując policzkiem po chropowatej powierzchni. Krew zalała połowę mojej twarzy, przez co ograniczyło się moje pole widzenia. Hades oczywiście nie zamierzał odpuścić takiej okazji, Złapał mnie za kostki i przeciągną kawałek po podłodze. Mogłam tylko próbować mu się wywinąć, co wychodziło mi jednak z marnym skutkiem. Mój przeciwnik zamachnął się i rzucił mną o ścianę, w tych jego chudych łapach ukryta była siła o jakiej nie miałam pojęcia. Odbiłam się od muru i gruchnęłam o ziemię. Wtedy kopnął mnie w twarz. Poczułam smak krwi w ustach, i paraliżujący ból w prawym policzku.
    Miałam tego serdecznie dość. Postanowiłam uciec się do podstępu. Udawałam omdlenie, przestałam się ruszać, w pewnym momencie przestałam nawet oddychać.
    Hades stał nade mną i ciężko oddychał ze zmęczenia, najwyraźniej nie codziennie musiał używać siły, w końcu był raczej typem mózgowca niż zabijaki.
     - Ej- trącił mnie nogą w bok - żyjesz jeszcze? Teeesss.... Wstawaj, no już...
     Dalej odgrywałam swoją szopkę, w środku hamując wybuch śmiechu.
     - Tess. Przepraszam, nie chciałem Cię aż tak uszkodzić, możesz już przestać żartować? Nie mogłem Cię zabić czymś takim, słyszysz? - Zaczął mu drżeć głos - Tess...?
    Upadł obok mnie na kolana i zaczął mną potrząsać.
    - Nie możesz umrzeć rozumiesz?! Nawet nie wiesz jak... - złamał mu się głos, niemal płakał - Nawet nie wiesz jak wiele pieniędzy wydałem by Cię odbić i wyszkolić! Moje inwestycje nie umierają tak szybko, rozumiesz?!
     ... A ja myślałam, że to przejaw ludzkiej troski...
    W akcie totalnej irytacji i roztrzęsienia otworzyłam jedno oko i wymierzyłam mu potężny cios prosto między oczy, wkładając w to całą siłę jaka mi pozostała. Syknął z bólu i upadł na plecy. wytarłam twarz i zaczęłam pluć krwią.
     - Ty głupi... skurwysynie... - Zamrugałam kilka razy na próbę i sprawdziłam czy oko jest sprawne - Ja pierdole jak mnie wszystko boli... -Przygniotłam go nogą i zaczęłam szukać w jego kieszeniach kluczy - Pewnie zamknąłeś drzwi od tej piwnicy, co nie?
    - Wal się. Przysięgam, że Cię zabije Ty wredna pizdo!
    - Tak, tak, jasne, zobaczymy czy Ci się uda... - Kopnęłam go z całej siły w skroń- A teraz sobie tu poleżysz, a ja grzecznie pójdę na zajęcia, dobrze?
    Ogłuszony Hades leżał na ziemi i wyglądał jak trup, z jego rozbitego nosa leciała krew. Nachyliłam się nad nim i ujęłam jego prawą rękę na której nosił zegarek. Spojrzałam na niego i... Wybiegłam z piwnicy w podskokach, nerwowo szukałam klucz, który pasowałby do zamka, otworzyłam te cholerne drzwi i wypadłam przez nie szybciej niż Maurice Greene w dziewięćdziesiątym dziewiątym. Biegłam jak opętana.
    Wpadłam na salę i zdyszana oparłam ręce o kolana.
     - Przepraszam... Za spóźnienie...
     - Wyglądasz jak gówno.
     - Wiem trenerze... Przepraszam za mój stan ale... nie miałam czasu doprowadzić się do porządku...
     - Wstawiam Ci minus. Nigdy więcej nie przychodź w takim stanie na moje zajęcia. Jeszcze spóźniłaś się całe dwie minuty. Kpisz sobie ze mnie Tess?
      Kurwa.
       - Za karę masz jeszcze dodatkowych dwadzieścia okrążeń dookoła bieżni. Startuj świeżaku bo skopie Ci tyłek i nie będziesz mogła na nim przez miesiąc siadać. JAZDA, ZROZUMIANO?!
      - Tak jest trenerze.
      I tak oto dostałam pierwszego minusa w swoim życiu.
      Przebiegłam dwadzieścia okrążeń, krew znów zalała mi połowę twarzy- wszystko mnie bolało, usychałam z pragnienia, a co najgorsze- Hades już się obudził.
      Stał w drzwiach sali treningowej, opatrzony, przebrany i schludny jak jeszcze nigdy.
      Trener rozmawiał z nim szeptem- nic nie słyszałam, ale wiedziałam, że nie jest dobrze- mam przesrane. Wyląduje w tej okropnej celi i spędzę tam z dziesięć lat, oślepnę w ciemnościach, będę cierpieć z głodu, bo nienawidzę zup i....
      - Tess! Do mnie, ale to już, w podskokach! - wrzasnął trener.
      Jezu nie chcę!
      - Tak jest!
      Nie chcę ale muszę, podbiegłam więc do nich baaardzo wolnym truchtem i usiłowałam zrobić minę niewiniątka. Z moją pokiereszowaną twarzą musiało to wyglądać makabrycznie...
    - Słucham?
    - Raczysz mi wyjaśnić czemu napadłaś na pana Hadesa?
    - To on zaczął! - A chrzanić subtelność- Ten patafian najpierw mi groził, potem rzucał mną o ścianę to musiałam się kurwa bronić, nie rozumie pan?!
    - Hades, czy ona mówi prawdę?
    - Gówno prawda! Sama mi groziła!
    - Zachowujecie się jak dzieci. Ale załatwimy to jak dorośli. Za tydzień urządzimy Wam turniej, co Wy na to? Wybierzecie sobie broń, zrzucimy Was do lasu treningowego i wszystko pięknie sobie wyjaśnicie w starym dobrym stylu- przemocą.
     - Wchodzę w to- powiedzieliśmy jednocześnie.
     Nie mogę się doczekać następnego poniedziałku, tylko poczekaj debilu, a pokażę na co mnie stać... 

3 komentarze:

  1. I znowu "z serca" tym razem mniej anonimowo :D,
    więc tak...
    "Najbardziej lubiłam lekcje terenowe. Uczyliśmy tam posługiwania się bronią białą" - nie zjadłaś czasem "się" po uczyliśmy? Bo wygląda jakby to Tess była nauczycielką.

    I trochę za szybko się skończyło tzn. nie, że za krótkie tylko to zakończenie mogłoby się dłużej ciągnąć bo Hades był taki "bezpłciowy" xD - tylko okey wezmę udział i koniec... czy może nawet nie tyle dłuższe ale... nie wiem :D
    I czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałem, że zapomniałem o czymś napisać... Fragment ze zlizywaniem krwi (gościa ze złamanym nosem) - Boski :D.

      Usuń
  2. Zeżarłam "się" ;---; dzięki!
    kofam <3

    OdpowiedzUsuń

Byłoby miło, jakbyś, no wiesz, coś napisał :v tak z serca :v